karkówka po wietnamsku

Kwiecień 4, 2009

sos karmelowy przypadł nam do gustu. ostatnio, gdy przed przygotowaniem krewetek tom rim, nagotowałem sosu z całej szklanki cukru, wlałem do słoika i włożyłem do lodówki, mam go więc pod ręką. a dziś chyba znalazłem zastosowanie, w którym sprawdza się najlepiej: karkówkę.

nie jestem fanem tłustych potraw, ale uważam, że dania chińskie czy wietnamskie ze schabu lub szynki wcale nie smakują lepiej, niż bardziej przerośnietych tłuszczem części świnki. byłem krótko i dawno temu w pekinie, to co pamiętam, to fakt, że dania były naprawdę tłuste. chińczycy, trafiając na kawałek tłuszczu ze skórą, chrząstkę czy coś w tym stylu, wypluwają ją bez zastanowienia.

dziś nie miałem zupełnie pomysłu na obiad, aż do momentu, gdy zobaczyłem w sklepie świeżą karkówkę. i to było to.

img_9733-s

mięso pokroiłem drobno, skrobiąc cienkie plasterki i wykrawając większe tłuste błonki. potem dodałem do mięsa odrobinę sosu karmelowego, trochę ciemnego sojowego i parę kropel ciemnego chińskiego octu. nie za dużo, żeby nie ociekało marynatą. pokroiłem czosnek, imbir (trochę za dużo) i trzy szalotki oraz dwie ostre papryczki chilli.

rozgrzałem olej arachidowy w ciężkim rondlu, aż zaczął się dymić. wrzuciłem imbir i cebulę, co spowodowało taką eksplozję aromatów, że domownicy zareagowali kaszlem. zanim się obejrzałem już wszystko zaczęło się przypalać, dodałem więc szybko cebulę i mięso, cały czas nie zmniejszając płomienia. ma się smażyć szybko i intensywnie. dodałem jeszcze sosu karmelowego, trochę sosu rybnego, pomieszałem, skropiłem sosem z limonki… po kilku minutach było gotowe. pyszne. jeszcze lepsze niż nasze pierwsze podejście do wieprzowiny w tym sosie: okazało się, że karkówka pasuje tu lepiej, a i gotowy sos karmelowy wyszedł mniej słodki.

podawaliśmy posypane pieprzem syczuańskim, kolendrą i miętą, choć gdyby posypać jak poprzednio szczypiorkiem, nie było by złe. karkówka dosłownie rozpływała się w ustach. wypiliśmy do tego czerwone, portugalskie „wino do potraw chińskich” (dostaliśmy coś takiego kiedyś w prezencie, do szybkiego obiadu sprawdziło się zupełnie nieźle). można gości na karkówkę zaprosić i trochę zszokować 🙂

duże zdjęcie już na fotoffi!

Reklamy

Jedna odpowiedź to “karkówka po wietnamsku”

  1. Adomas said

    Jak olej dymi to już jest za gorący.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: