tortilla konkwistadora

Styczeń 22, 2009

jak wiadomo tortille są zasadniczo dwie. i niby mogą się ze soba po hiszpańsku porozumieć, ale nie mają poza tym wiele wspólnego. pierwsza z nich, to tortilla kukurydziana i o niej nie będę tu wspominał. druga to tortilla ziemniaczana.

to danie, które można przygotować zawsze. nawet jeśli nie spodziewamy się hiszpańskiej inkwizycji, możemy obrać kilka ziemniaków, usmażyć powoli na oliwie, rozbełtać z jajkiem, wrzucić na patelnie ponownie i podawać, licząc na łagodniejszy wyrok.

img_9010-s

podstawowy przepis na tortillę znajdziecie na blogu lisiczki (zachęcam do używania wyszukiwarki przepisów foodle, która mi właśnie w tym pomogła). postanowiłem jednak wybrać się z konkwistą na tereny meksyku i do mojej tortilli dorzuciłem też trochę czosnku, kuminu, papryki i łyżeczkę marynowanych jalapenos. a także dwa plasterki chorizio, które w wyniku jakiegoś zbiegu okoliczności akurat miałem pod ręką.

i jaki wyrok?

img_9011-s

no niestety, obawiam się najgorszego. składniki ok. ale przewrócić tortilli na drugą stronę, tak, by pozostała nienaruszona… no cóż, nie udało się. zręczności mi natura poskąpiła najwyraźniej.

chyba powinienem wprowadzić na tym blogu kategorię: można gościom, ale następnym razem. następnym razem, gdy wpadnie do mnie hiszpańska inkwizycja, ziemniaki pokroję drobniej. dodam więcej soli. więcej przypraw, bo były słabo wyczuwalne. usmażę w płytszej oliwie (już na etapie drugiego smażenia).

może się uda.

Reklamy

Komentarzy 5 to “tortilla konkwistadora”

  1. kuba said

    zeby przewrócić na druga strone używam telaza troche mniejszego niż średnica patelni nie jest wtedy trudno 🙂

    hiszpanka która pierwszy raz pokazywała mi ten przepisa robiła ją jeszcze z cebula, a podwała razem z grilowanym kabaczkiem

  2. aga-aa said

    takie dania to ja lubie i to bardzo 😉

  3. A_a said

    Mój sposób na to, żeby hiszpanska inkwizycja nie wytropiła słabo ściętego jaja wewnątrz i na wierzchu (bo robię ją jednak grubszą niż klasyczny omlet) to wrzucenie całości pod grilla na moment. Trzeba być czujnym bo może pójść z dymem ale miło się przypieka. Cebula być musi, a jakże.

  4. A_a said

    Jak przykrywam to się dusi i jajecznicuje. A pod grillem dochodzi uprzejmie (do czasu, potem płonie spektakularnie) i chrupie jej zwęglona cebulka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: