tagliatelle z brokułami i pesto
maj 24, 2009
jakiś czas temu kupiłem spore (półkilowe) opakowanie świeżego makaronu tagliatelle.
jakiś czas temu kupiłem „ministry of food” jamiego o.
te dwa zdarzenia, plus kilka innych sprawiły, że jedliśmy dziś na obiad pyszny makaron.

jest to niezwykle proste danie. do gotującego się makaronu dokładamy brokuły (najpierw „łodyżki”, a potem kwiatki), a także, na sam koniec, cieniuteńko pokrojone… ziemniaki (a właściwie jednego ziemniaka). odcedzamy, mieszamy z niewielką ilością pesto, kilkoma listkami bazylii i parmezanem, podajemy (posypując dodatkowym parmezanem na talerzach).
nam trochę skomplikował sytuację fakt, że w ostatniej chwili okazało się, że nie mamy pesto, ale od czego krzaczek bazylii na oknie, mikser, oliwa i parmezan. nie mieliśmy też orzeszków piniowych, zastąpiliśmy pestkami słonecznika. pesto w tym daniu jest tylko dodatkiem, nie zrobiło to wielkiej różnicy.
objedliśmy się tym makaronem okrutnie, aż żałowaliśmy, że nikt w gości nie przyszedł, bo można gościom.
A czemu ten ziemniak? On się ma ugotować i zostać również zjedzony?
owszem. w praktyce się całkiem rozgotowuje i zagęszcza sos.
Dopiero odkryłam Twego bloga! Bardzo apetycznie to wszystko się prezentuje… Makarony w szczególności
Będę tu częsciej zaglądać, bo podoba mi się Twój styl i smak.
miło słyszeć