jak już pewnie stali czytelnicy wiedzą, na widok egzotycznych zupek w proszku, makaronów i innych opisanych „krzaczkami” błyszczących torebek nie mogę się opanować.

w przeciwieństwie do poprzedniego dania, tym razem było łatwiej. na odwrocie tej torebki:

img_9475-s1

znajdowała się zupełnie wystarczająca instrukcja przygotowania. co za ulga!

img_9471-s

cóż więc znalazłem w środku? makaron i trzy torebki

img_9467-s

jedna zawierała główny sos, o ostro-słodkim smaku, druga pokruszone wodorosty, a trzecia, najmniejsza, aromatyczny olej sezamowy.

ponieważ instrukcja mówiła, żeby dodać różne składniki, a nie jeść sam makaron, ugotowaliśmy jajka, pokroiliśmy dymkę i – zamiast ogórka – seler naciowy, który całkiem się sprawdził.

img_9489-s

posypaliśmy też czarnym i białym sezamem.

img_9494-s

danie je się właściwie na zimno (makaron po zanurzeniu we wrzątku, bo trudno tu mówić o gotowaniu) przemywa się zimną wodą i odsącza. tym razem naprawdę nam smakowało. sos bardzo pasował do jajek na twardo i gdyby ktoś do nas przyszedł zupełnie niezapowiedziany, a lodówka byłaby pusta tak jak dzisiejszego przedpołudnia, pewnie padłby ofiarą koreańskiego eksperymentu.

Jedna odpowiedź do “koreański makaron błyskawiczny”

  1. asieja powiedział/a

    błyskawicznie i kolorowo:-)
    chętnie padłabym ofiarą takiego smacznego eksperymentu

Dodaj komentarz